Dzień dobry, czy ktoś ma może jakieś doświadczenie w kupnie drewna w Rumunii? Konkretnie interesuje mnie rynek hurtowy rejonu Reghin. Jakie zasady, lokalne obyczaje, no co uważać itp. Z góry dziękuję
Dzień dobry, czy ktoś ma może jakieś doświadczenie w kupnie drewna w Rumunii? Konkretnie interesuje mnie rynek hurtowy rejonu Reghin. Jakie zasady, lokalne obyczaje, no co uważać itp. Z góry dziękuję
Co prawda w forum http://www.firma.egospodarka.pl/grupy/Drewno-z-Rumunii,t,308960,8.html pytający nie był potraktowany zbyt miło, ale możesz pewne informacje odfiltrować.
Pytam aby nieoficjalnie wybadać na ile ryzykowny jest wjazd samochodem na teren Rumunii w celu poszukiwania drewna- przetartego lub bali. Rumunia jest w Unii i nawet jest znana ze sprzedaży różnego cennego drewna, ale z doświadczenia wiem że z byłymi demoludami trzeba uważać, bo każdy zakątek ma tam swoje dziwne prawa, zasady i przyzwyczajenia. Nie mam żadnych znajomości o które mogłbym się oprzeć więc pomyślałem że może na forum znajdę kogoś kto bywa w tamtych rejonach.
patrzą na Rumunię często przez pryzmat pochodzących z tego kraju Romów żebrających na ulicach miast. Według opinii kilku znajomych będących w ostatnim czasie w tym kraju mogę powiedzięć że:
- bezpieczeństwo - jest bezpiecznie, ale oczywiście trzeba zachować podstawowe standardy - jak wszędzie indziej, w Polsce też nie zostawiamy otwartego samochodu byle gdzie, albo nie "zwiedzamy" po pijaku miast nocą,
- policja-drogówka, normalka jak w większości państw, nie urządzają łapanek jak na Ukrainie,
- ludzie są przyjaźni, lubią Polaków (odmiennie niż np na Słowacji) cieszą się gdy znasz kilka podstawowych słów w ich języku.
- ludzie chętnie pomagają, gorzej z oficjalnymi urzędami (skąd my to znamy)
Jeśli nie jesteś Węgrem to raczej nic Ci nie grozi. Fakt, przyjaźnie nastawieni do Polaków, raczej biedni, ale dumni. Narodowcy nie lubią Romów - my mylimy Rumuna z Romem, a ponoć prawdziwy Rumun nie żebrze. Rumuni uważają się za najbliższych potomków Cesarstwa Rzymskiego i coś w tym jest - jeśli znasz łacinę to przyswojenie Rumuńskiego nie będzie wcale takie trudne.
Bardzo ładne dziewczyny:) Tanie wino, ale nie ma co kupować baniaka za 5 zł - lepiej butelkę za 10-15 zł (w Polsce te same wina można kupić już za 30-40 zł:)) Uważać na drogach, bo pojawia się wiele wynalazków - stare Daczki, Konie, baby z wozami itp. Rumuni tak jak my nauczyli się doić UE i wszędzie można spotkać tablice, że cośtam jest za kasę UE zbudowane. Lasy w 50% prywatne - przez co są ciągłe spory, bo nikt nie wie który kawałek lasu jest jego. Sprzedażą drewna zajmują się zewnętrzne firmy, przez co tamtejsze leśnictwo nie ma najlepiej. Zarabiają cwaniaki z zachodu i pośrednicy. Ciekawostka - plastikowe pieniążki - tylko Rumuni i Australijczycy takie mają - to nie jest papier:)
Rumuni lubią tańczyć, mają paskudną palinkę:)...co denerwuje... brudno poza miastem - folia i plastik. Kable telefoniczne w mieście i chyba z pradem na słupach (byłem w Cluj) ale równo wiszą i elegancko, nie ma bałagany jak w Bułgarii.
I jeszcze raz - ładne dziewczyny - ale 95% to brunetki:)
A co do drewna - dobrze rozpoznany rynek mają chłopaki z Barlinka.
za powyższe posty!